Ktoś kiedyś powiedział, że cierpliwość, to ostatni klucz, który otwiera drzwi. Na pewno cierpliwość to coś, co najczęściej tracimy, a już zwłaszcza w obliczu kłamstw, oszczerstw, fałszu… A szkoda, bo to jedna z największych cnót.
Miałam kilka takich sytuacji w życiu, kiedy zostałam pomówiona, oczerniona. Ot, popłakałam sobie parę razy, powiedziałam, co mam do powiedzenia (prosto, z mostu, bo inaczej nie ma sensu) i… cierpliwie czekałam na rozwój wydarzeń.
Mówi się, że karma wraca. Coś w tym jest. Można dopisywać znaczenie paranormalne, duchowe, czy jak tam zwał. Ale jeśli ktoś potraktował ciebie nie w porządku, to bądź pewien: nie jesteś ani pierwszą, ani ostatnią taką osobą. Były inne, będą kolejne. Jak nie ty- to ktoś inny. I ktoś w końcu nie wytrzyma. Być może tą osobą będziesz ty- wtedy odezwą się poprzednie, zmotywowane, z nową siłą, że ktoś wreszcie się przeciwstawił. Jeśli przemilczysz i przeczekasz- trafi się ktoś inny, komu puszczą nerwy. Trafi w końcu kosa na kamień. A tobie pozostanie tylko satysfakcja (w zależności od stopnia zżartych nerwów, czasem to pyrrusowe zwycięstwo, zwłaszcza, jeżeli bierzesz się do walki, kiedy naprawdę nie masz ochoty walczyć, albo walczysz i zaprzestajesz). Prawda zawsze, ale to zawsze się wybroni. A kłamstwo nogi ma krótkie i wyjdzie kaczym krokiem przed szereg, a wtedy zostanie zauważone. Przez wszystkich. Nie musisz robić nic, nie musisz nikomu niczego udowadniać- jeśli ktoś krzywdzi ciebie, skrzywdzi i innych. Życie samo go ukarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz