Może nie tyle nie myśl, co nie trać niepotrzebnie energii na rozmyślania. Codziennie większość ludzi traci cenny czas, nie mogąc za coś się zabrać, gdyż… zabierają się do tego w głowie. I wałkują temat, obmyślają plan działania (tylko w głowie, a nie, np. na papierze), a nawet działają- niestety wciąż na poziomie mentalnym. A teraz zdradzę ci sekret- na działania mentalne zużywasz znacznie więcej energii, aniżeli na działania realne. Rusz głową, potem tyłkiem, zakasaj rękawy i bierz się do roboty. To nie czynność męczy- to myślenie o niej wykańcza. Po co myśleć, po co wałkować, skoro można to po prostu zrobić?
Myślenie o robieniu czegoś to takie trochę napędzanie błędnego koła. W głowie jest ogrom możliwości, a korzystamy w większości przypadków z tego negatywnego nakręcania, aż w końcu się zniechęcamy, aż uznajemy, że nie damy rady, bo (tutaj milion wymówek). A jeśli się za cokolwiek już weźmiemy, to mamy dwie możliwości:
- Boże! Czemu ja tego wcześniej nie zrobiłem/am? To, co wydawało się trudne, awykonalne, nagle okazuje się łatwe. Może nawet nie tak męczące, jak byśmy się tego spodziewali. Może nawet przyjemne. Ale na pewno do zrobienia.
- Jesteśmy już tak zmęczeni samym myśleniem, że brakuje nam energii na działanie.
Nie nastawiaj się. Nie oceniaj swoich możliwości. Działaj. Zapierniczaj. Powiedziałabym nawet ostrzej, lepiej by dotarło, ale dopowiedz już sobie sam. Nie zrażaj się niepowodzeniem- w gruncie rzeczy każde takowe traktuj jako powodzenie i wyciągnij wniosek, jak nie należy postępować. Szukaj rozwiązań. Potraktuj to jak przygodę. Nie myśl, czy coś możesz, czy czegoś nie możesz- po prostu spróbuj. Po prostu to zrób!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz